Dzieciństwo na wsi, choć beztroskie, nie było lekkie – wspomina mieszkanka Dolnego Śląska, która w 1966 roku zamieszkiwała wieś znajdującą się nieopodal stolicy polskiego złota – Złotoryi. Zabawki były towarem luksusowym, nie każdy rodzic mógł pozwolić sobie na ich zakup dla swoich pociech. Dzieci wykazywały się zatem kreatywnością, tworząc swoje własne zabawki. Co wobec tego tworzyły dzieci żyjące na wsi w okresie PRL-u, aby umilić sobie czas wolny?

Praca na wsi

Na wsi nie było zbyt wiele wolnego czasu. Na pierwszym miejscu zawsze znajdowały się obowiązki. Czas wolny składał się w zasadzie na to, że podczas wypasania inwentarza żywego dzieci miały możliwość spotkania rówieśników i tym samym uatrakcyjniały sobie pracę.

Gra w palanta

Do konstruowania zabawek dzieci używały najprostszego kawałka deski. Służył on do gry w palanta, którego zasady przypominają grę w dzisiejszy amerykański baseball. Młodzież wybierała spośród siebie osoby, formując drużyny. Oddalały się one na odległość od 5 do 10 metrów i uderzały w piłkę, przypominającą piłkę tenisową, kawałkiem płotu lub wyrzeźbioną samodzielnie deską.

Zasady gry

Zasady były dziecinnie proste. Jedna drużyna dzierżąca piłkę musiała uderzyć w nią tak mocno, aby zawodnik z drużyny przeciwnej nie zdążył dobiec do swojej bazy przed zawodnikiem z drużyny uderzającej.

Guma czy skakanka?

Do wspólnej zabawy używano również gumy, która pozyskiwana była ze zużytych ubrań lub innych materiałów. To zajęcie cieszyło się popularnością w środowisku dziewczynek, jednak chłopcy również brali udział w tej zabawie.

Równie rozchwytywane były skakanki, na których skakano na różne sposoby. Przybierano pozycje “Pająka”, która polegała na skrzyżowaniu rąk czy żabki, polegającej na skakaniu z nogi na nogę.

Najpopularniejsze zabawy

Nie sposób pominąć również gry w klasy, która była chyba najpopularniejszą grą tamtego okresu. Często zdarzało się, że na czas wypasania zwierząt dzieci przynosiły piłkę tzw. szmaciankę, a z kamieni układały prowizoryczne bramki.

Wychowałem się w tej samej wsi i moja pamięć sięga jeszcze do czasów, kiedy wraz z moimi rówieśnikami również używaliśmy piłki, do której akurat mieliśmy dostęp, a bramki tworzyliśmy z najróżniejszych rzeczy. Piłka również nie była najlepsza jakościowo, często zadrapana i obdarta. W omawianej wsi dzieci nie dostawały wielu prezentów. Rodziny były biedne, zaś handel opierał się na handlu wymiennym. Ludzie przynosili towary spożywcze, które wymieniano na chleb lub inny towar, przeliczany względem wartości pieniądza.

Kiedyś/dziś

W przeciwieństwie do dzisiejszych czasów, dzieci nie dostawały od swoich rodziców prezentów z okazji świąt czy urodzin. Podobnie było ze słodyczami, które ówcześnie na wsi rzadko się pojawiały. Choć czasy były ciężkie, moja rozmówczyni wspomina je z sympatią i melancholią.

– Kacper Cholewa