Epoka słusznie miniona kojarzy nam się między innymi z mechanizacją w rolnictwie. Był to okres, kiedy zaczęto odchodzić od siły zwierząt pociągowych a zaprzęgać zaczęto maszyny wyposażone w silnik w tych czasach już spalinowy. Odbywało się to z dużymi problemami a pierwszeństwo w uzyskaniu nowych maszyn miały PGR – Państwowe Gospodarstwa Rolne. Jeśli potrzeby PGR-ów zostały zaspokojone o maszyny mogli ubiegać się rolnicy indywidualni. Problem pojawiał się również wtedy, kiedy udało się dostać przydział i kupić ciągnik, lecz co nam po ciągniku, kiedy nie rolnik przesiadał się na niego z konia. Maszyny zaprzęgane do konia miały troszkę inny układ niż te które dedykowane były ciągnikowi. Rolnik musiał wykazać się kreatywnością w dorabianiu zaczepu, przy maszynie który będzie pasował do ciągnika. Po krótkim wstępie przejdźmy do konkretów, czyli maszyn rolniczych, chlub PRL-u.

Koń pociągowy

Na pierwszy ogień perła w koronie, współczesny czasom omawianym koń roboczy polskiej wsi. Czyli Ursus C-330. Oczywiście błędem jest omawianie tylko tego modelu. Historia ciągników marki Ursus jest długa i bogata, sięga początków XX wieku. Podczas wojny fabryka została zniszczona, lecz do 1947 odbudowano potencjał do produkcji nowych ciągników. W 1953 wyprodukowano 20 000 egzemplarz, potem było już tylko lepiej 1963 to 100-tysięczny egzemplarz aż w 2006 z linii montażowych wyjechał półtora milionowy egzemplarz. Firma ta dominowała na polskim rynku ciągnikiem stworzonym dla małych i średnich gospodarstw, czyli idealnie wpisywał się w charakterystykę ówczesnego rolnictwa, względnie małe spalanie, prostota konstrukcji co przy masowej produkcji jest nie lada plusem. Brak udziwnień konstrukcyjnych sprzyjał polowym naprawą, z dala od warsztatów. Części są do dziś łatwo dostępne do gwarantuje eksploatacje tych maszyn przez długie lata.

Autor: Paweł Marynowski, licencja: Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported

Przeprawa bizona przez Wisłę

Kolejną ikoną wsi, były kombajny marki FMŻ (Fabryka Maszyn Żniwnych im. Marcelego Nowotki) nazywane „Bizonami”. Ogromne kombajny jak na tamte czasy które wyparły poprzedniczki „Vistuli” (łac. Wisła). Poprzednik bizona produkowany przez dekadę, o dziwacznym kształcie, ale posiadający ciekawą możliwość wysypywania zboża bezpośrednio do worków(workownica). Był to kombajn nowoczesny jak na ówczesne czasy, nowoczesna hydraulika, mocny silnik oraz pomniejsze równie ważne usprawnienia. W 1962 testowano ją w Brazylii i Kubie przy zbiorze ryżu, odpowiednie certyfikaty i pozytywne wyniki testów sprawiły, że „Wisłę” mogliśmy oglądać na polach Wenezueli Maroka, ale też państwach Europy zachodniej. Dodam, że w mojej okolicy jeden z gospodarzy posiada Vistulę z białymi napisami w języku rosyjskim na czerwonym tle, kojarzy się to z złowrogo z radzieckimi sztandarami z czasów II wojny światowej czy wcześniejszych z wojny Polsko-Bolszewickiej. Skojarzenie może być jeszcze jedno z napisami autorstwa radzieckich załóg czołgów z czasów II wojny światowej.

Bizon, następca Vistuli zaczął być produkowany z początkiem lat 70 wieszcząc koniec epoki Gomółki i wprowadzając na salony Gierka. Sam kombajn powstał na bazie doświadczeń z poprzedniczki. Z040 był udaną konstrukcją, wydajny mocny silnik, łatwy dostęp do części, w miarę prosta konstrukcja. Atuty te zapewniły sukces eksportowy większy niż poprzedniczki. Kombajn wyeksportowany z większym powodzeniem do krajów Europy zachodniej, ale też do krajów z naszego punktu widzenia egzotycznych: Brazylia, Pakistan, Iran, USA, Syrii. W latach 1981-1984 produkcja doszła do niemal 18000 sztuk. Doczekał się wielu modeli, wznowień produkcji a klekot jego silnika słyszymy do dziś, mimo że produkcję zakończono w 2004.

Nam bizon może się kojarzyć z jego początkami, czyli filmami propagandowymi z lat 70. A początek jego realnej fali popularności zaczął się w latach 80, kiedy to na rynku znalazła się już pokaźna liczba tych kombajnów, szczególnie w PGR-ach które zaczęły się ich pozbywać w latach 90 co spowodowało, że nabywali je prywatni właściciele. Paradoksalnie spowodowało to brak zapotrzebowania na nowe modele, czasy lat 90 nie sprzyjały kupowaniu nowych maszyn co odbiło się niekorzystnie na FMŻ.

Autor: Navaho, licencja: Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International, 3.0 Unported, 2.5 Generic, 2.0 Generic and 1.0 Generic license.

-Sebastian Kowalewski