Wspomnienia przytaczane przez mojego tatę (Stanisław 63 l.), które dotyczą szkoły podstawowej, pierwszych dni w niej spędzonych, pierwszych kolegów i koleżanek, nauczycieli oraz sukcesów i porażek – stanowią istotną część jego tożsamości. Z wielu przeprowadzonych z moim tatą rozmów wywnioskowałem, że wspomnienia z okresu szkolnego są dla niego niezmiernie ważne. Szkoła, do której uczęszczał w okresie PRL-u wychowała go oraz również ukształtowała jako uczestnika życia publicznego i głowy rodziny.

Uczeń w PRL-u

            Życie w dobie PRL-u dla większości ludzi było okresem ciężkim, w tym także dla uczniów. Obecnie często koloryzuje się minione czasy Polski Ludowej, co niejednokrotnie wprowadza w błąd młodych odbiorców – mówi Stanisław.

fot. Martyna Sara Górska

Respekt jako słowo klucz?

            W szkole czasów PRL-u do nauczyciela czuło się duży respekt, rodzice z rzadka stawali po stronie dziecka. Panowało większe niż dzisiaj zaufanie do wcześniej wspomnianej grupy zawodowej, jak również do całego personelu szkolnego. Jednak szkoły miały także swoją ciemną stronę, którą było nagminne stosowanie przez nauczycieli kar cielesnych: pociąganie za uszy, wyzwiska, bicie linijką a nawet klęczenie na grochu. Kary te dotykały przeważnie chłopców. Dla dzisiejszych uczniów takie zachowanie może być niepojęte, jednak należy pamiętać, że wtedy nie było niczym szczególnym. Rodzice, jak również dyrekcja, w większości nie widziała przeciwwskazań w stosowaniu przemocy wobec uczniów.

Reakcje rodziców

            Dobrze pamiętam – mówi Stanisław – apele, na których z szeregu występowali uczniowie, którzy na przykład zostali przyłapani przez nauczyciela na paleniu papierosów. Zazwyczaj kończyło to się wymierzeniem rózgi na oczach całej szkoły, jak również wezwaniem rodziców. Uczeń był karany za przewinienia w szkole, a drugi raz w domu.

„Przygotowania do przedstawienia szkolnego”, fot. Martyna Sara Górska

Kozy

            W dobie PRL-u na porządku dziennym również były kozy, do których uczniowie trafiali za różne przewinienia. Po lekcjach za karę uczniowie musieli zostać także z powodu błahych przewinień, takich jak brudny mundurek, spóźnienie się na lekcję czy brak zadania domowego. W tych latach, w szkołach, nie było miejsca na tak zwane „pyskowanie”. Uczniowie musieli znać swoje miejsce, a jakiekolwiek odstępstwa z ich strony, dotyczące zachowania, były od razu karane przez nauczycieli.

-Damian Gleń