W jednym z ostatnich wpisów na blogu Alicja Konstanty i Martyna Sara Górska przybliżały kwestię książek wydawanych w latach 80. XX wieku. Od razu pojawiło się w mojej głowie pytanie – a co z książkami kucharskimi? A co za tym idzie – czym zajadało się pokolenie Naszych rodziców? Jakie smaki pamiętają oni z dzieciństwa? I czy chcieliby znów do nich wrócić?

Przepisy kulinarne

Skąd nasze mamy i babcie brały przepisy w PRL-u? Dziś wystarczy wpisać w wyszukiwarkę internetową „przepis na…” i od razu wyświetli nam się kilkanaście propozycji. Wtedy nie było takich możliwości, dobre przepisy rozpowszechniały się pocztą pantoflową wśród sąsiadek oraz przechodziły z pokolenia na pokolenie. W latach 80. XX wieku gospodynie domowe korzystały z książek kucharskich, które często były wydawane jeszcze w latach 50. i 60. Oczywiście nie brakowało też nowszych publikacji dostępnych w księgarniach. Innym źródłem wskazówek i porad dotyczących gotowania były czasopisma dla kobiet np. „Kobieta i Życie” czy słynna „Przyjaciółka”. Pisma te były szczególnie przydatne ponieważ uwzględniały one aktualne problemy z zaopatrzeniem w sklepach i kryzys ekonomiczny. W „Przyjaciółce” w latach 80. można znaleźć wskazówki jak wykorzystać „resztki z obiadu” podczas przygotowywania innych posiłków. Same przepisy z tamtych lat można określić jako skromne i bezmięsne.

Fot. Klaudia Kokot

Co jadano?

Podstawowe produkty na jakich bazowała dieta w PRL-u to chleb, ziemniaki, mleko i jego przetwory. Spotkać się można z opinią, że niestety dzisiejsze produkty mleczne nie dorównują tym z lat 80. XX wieku. Dodatkowo moi rodzice wspominają o wygodzie zaopatrywania się w mleko – po zakupieniu abonamentu w sklepie codziennie rano przed drzwiami odbierało się szklaną butelkę z tym napojem. Nawet dzisiaj można zobaczyć na niektórych bramach napis „mleko” w miejscu, gdzie dostawcy zostawiali butelki ze świeżym mlekiem. Podobne opinie mają na temat mięsa – chociaż było go niewiele i jadło się je raz w tygodniu, było wyjątkowo dobrej jakości. W znacznie lepszej sytuacji byli ludzie, którzy posiadali ogródki i sami hodowali zwierzęta np. króliki lub kury. Na Śląsku bardzo często mięso dostawało się od sąsiadów, którzy robili świniobicie. Radzono sobie z tymi deficytami w prosty sposób: większość dań była jarska lub korzystano z zamienników i robiono np. kotlety schabowe z mortadeli.

Smaki dzieciństwa

A co jadały dzieci? Między posiłkami dostawały pajdę chleba z masłem, którą posypywano cukrem.  W szkołach ich zmorą były zupy mleczne (najczęściej z okropnym kożuchem) lub grysik, czyli kasza manna. Na obiad dostawały makaron z serem na słodko albo kopytka. Dziś te dania możemy znaleźć w nielicznych barach mlecznych, które przetrwały po 1989 roku.  Oczywistym jest, że nie jadano wtedy fast foodów, a wybór słodyczy był bardzo ograniczony. Jednak dzieci zajadały się wyrobami czekoladopodobnymi (nie słyszałam, żeby ktoś za nimi tęsknił), cukierkami, wśród który wymienić należy „Iryski” i tzw. „maczki” oraz paluszkami. Dużą popularnością cieszyły się napoje gazowane z syfonów i oranżady. Te ostatnie sprzedawane były w formie proszku, który dzieci najczęściej wylizywały.

-Klaudia Kokot