W PRL-u, tak jak dziś, pisano i wydawano bajki dla dzieci. Jedną z nich był utwór autorstwa Janiny Broniewskiej pt. „Ciapek włóczęga”. W związku z tym, iż książka ta znajduje się w mojej domowej bibliotece, postanowiłem przyjrzeć się jej z uwagą.

Autorka 

W PRL-u, tak jak dziś, pisano i wydawano bajki dla dzieci. Jedną z ich autorek w tamtym czasie była Janina Broniewska. Urodzona w 1904 roku w Kaliszu, pani Broniewska była pisarką i publicystką. W okresie międzywojennym pracowała dla czasopisma “Płomyk”.

W trakcie II wojny światowej uczestniczyła w strukturach Związku Patriotów Polskich tworzonego od 1943 roku przez polskich komunistów.

Po wojnie była redaktorką naczelną “Polski Zbrojnej”, zajmowała również inne stanowiska w nowej Polsce w strukturach PZPR czy ZBoWiD.

Pewna bajka 

Jednak głównym tematem tego wpisu jest działalność bajkopisarska Janiny Broniewskiej. Była ona autorką wielu bajek i powieści dla dzieci i młodzieży jak: “O skąpym Bartoszu, sprytnym kocie Filucie i babcinych okularach”, “O człowieku, który się kulom nie kłaniał” czy “Filip i jego załoga na kółkach”. Tutaj jednak chciałbym się skupić na bajce dla dzieci pt. “Ciapek włóczęga”.

Jest to książka znajdująca się w moim domu. Otrzymała ją moja mama w ramach nagrody za dobre wyniki w nauce, w drugiej klasie szkoły podstawowej. Książka opowiada o tytułowym Ciapku, psie ze sławnego rodu psów (dziadek – angielski lord, babcia i ojciec – medaliści z psich wystaw). Główny bohater żyje jednak w nędznych warunkach. Je ochłapy z kuchni, karmiony przez służącą grubą Agnieszkę w domu Pana.

Mimo tych warunków Ciapek jest szczęśliwym psem, w przeciwieństwie do swojej mamy. Pewnego razu po tym, jak główny bohater pociągnął obrus ze stołu z jedzeniem, pan podejmuje decyzję o oddaniu Ciapka na wieś. Jest to początek przygody Ciapka, który po ucieczce z domu włóczy się, bawi i poszukuje nowego lokum.

Popularność Ciapka  

Ciężko jest stwierdzić, jakie zainteresowanie książka wzbudzała u czytelników z powodu panującej wtedy gospodarki centralnie planowanej. Zgodnie z informacją w książce, wydanie z 1978 roku było już trzecim. Wyprodukowano nakład w wysokości 40 277 sztuk.

W tym miejscu warto jednak przytoczyć przykład książki Andrzeja Płochockiego pt. “Bonsai – sztuka miniaturyzacji drzew i krzewów” z 1990 roku, która została wydrukowana w ilości 50 000 szt. Prawdopodobnie ani dzisiaj, ani tym bardziej w latach 90. tylu bonzaistów w Polsce nigdy nie było, nakład ten wydaje się więc nieuzasadniony.

Mimo trudności w ocenie popularności, książka o przygodach sympatycznego pieska stanowi pewien przykład tego, jak wyglądały bajki pisane dla dzieci w tamtym czasie.

Adrian Kowalczyk